Seks Randki Kutno | Pan Szuka Pani, Która Lubi Zdradzać.
Jak znaleźć panią, która lubi zdradzać, kiedy szukasz seks randek w Kutnie?Trzeba mówić wprost od pierwszej wiadomości. Nie owijać, nie udawać zwykłego flirtu. Kobieta, która naprawdę lubi zdradzać przy świadomości partnera, sama szybko wyczuje, czy facet szuka tylko szybkiego numeru, czy chce zobaczyć, jak jego dziewczyna jest brana przez kogoś innego. W Kutnie i okolicach takie osoby pojawiają się na portalach dla par, w grupach lifestyle i przez polecenia. Idealny materiał to kobieta, która nie udaje niewinnej, lubi ryzyko, lubi być oglądana, ma silne libido i nie boi się powiedzieć partnerowi, że chce obcego kutasa, podczas gdy on stoi obok albo czeka w drugim pokoju. Taka, która po wszystkim wraca do niego jeszcze bardziej napalona, a nie z wyrzutami.
Adam i Gosia mieszkali w Kutnie od pięciu lat. On – spokojny, raczej zamknięty w sobie, pracował w biurze, w domu lubił ciszę. Ona – głośniejsza, z ciemnymi, długimi włosami, pełnymi ustami i ciałem, które w obcisłej sukience na imprezie zawsze zbierało spojrzenia. Seks mieli regularny, ale Gosia od jakiegoś czasu coraz częściej mówiła przy winie, że chciałaby poczuć kogoś zupełnie obcego, kogoś, kto nie zna jej przyzwyczajeń. Adam długo milczał. Potem przyznał, że od miesięcy masturbuje się do myśli, jak ktoś inny rozpina jej nogi, a on tylko patrzy i słucha.
Wrzucili ogłoszenie. Odpisał Bartek. Wysoki, pewny siebie, bez zbędnych czułych słówek. Umówili się, że przyjdzie na domówkę u wspólnych znajomych na osiedlu. Bezpieczniej niż od razu w samochodzie. Więcej ludzi, więcej hałasu, więcej dreszczyku.
Domówka była już rozkręcona, kiedy weszli. Muzyka waliła z salonu, ktoś śmiał się za głośno w kuchni, w ogrodzie palono. Gosia miała na sobie krótką czarną sukienkę i zero stanika. Adam czuł, jak co chwilę ktoś zerkają na jej dekolt. Bartek pojawił się godzinę później. Przywitali się krótko. Gosia uśmiechnęła się do niego dłużej niż do reszty. Adam poczuł ucisk w spodniach i jednocześnie coś zimnego pod żebrami.
Przez godzinę kręcili się między ludźmi. Gosia stała blisko Bartka przy blacie, on podawał jej drinka, palce otarły się o jej dłoń. Potem przysunął się i powiedział coś jej do ucha. Gosia parsknęła śmiechem i spojrzała na Adama przez tłum. Adam kiwnął głową. Cienki, prawie niewidoczny znak.
Zniknęli osobno. Najpierw Gosia poszła „do łazienki”. Potem Bartek. Adam odczekał dwie piosenki i poszedł za nimi na piętro. Drugi pokój – sypialnia gospodarzy, łóżko niepościelone, kurtki rzucone na fotel, światło tylko z lampki nocnej. Drzwi zaryglowane od środka. Z dołu dochodził bas i głosy.
Gosia stała już przy oknie, Bartek za nią. Ręce miał na jej biodrach, usta na szyi. Sukienka podciągnięta do pasa. Adam zamknął drzwi cicho i oparł się o framugę. Serce waliło mu tak, że słyszał je w uszach.– Nie będziemy długo – szepnęła Gosia, ale głos miała już inny, niższy.
Bartek odwrócił ją i pocałował od razu głęboko. Język, zęby, ślina. Gosia wpiła się w jego usta, ręce weszły mu pod koszulę. Adam widział, jak jej pośladki napinają się, kiedy Bartek ścisnął je mocno. Potem dłoń zsunęła się między jej nogi. Gosia sapnęła w pocałunek. Palce weszły pod stringi. Była już mokra, Adam słyszał ten cichy, wilgotny dźwięk nawet przez muzykę.
Bartek ściągnął jej stringi. Gosia uniosła nogę, pomogła. Sukienka została na niej, tylko podciągnięta. Bartek klęknął, rozchylił jej wargi i polizał. Gosia złapała się parapetu, głowa odchylona, oczy przymknięte. Jęczała cicho, zaciśnięte usta, żeby nie było słychać za ścianą. Adam rozpiął spodnie i wyjął kutasa. Był twardy jak kamień. Powoli masował, nie spuszczając z nich wzroku.
Bartek wstał, rozpiął się. Kutas wyskoczył gruby, ciemny, żyły wypukłe. Gosia spojrzała na Adama. On kiwnął. Ona opadła na kolana na dywan. Najpierw oblizała główkę dookoła, potem wzięła głęboko. Ślina od razu polała się po brodzie. Ssanie było głośne, mokre, z krztuszeniem, kiedy próbowała zejść do końca. Bartek złapał ją za włosy i prowadził. Gosia patrzyła do góry na Adama, oczy załzawione, usta rozciągnięte. Za każdym razem, gdy kutas wychodził, ciągnęła za sobą nitkę śliny.– Kurwa, jak ona to robi – mruknął Bartek.
Gosia odsunęła się, otarła usta wierzchem dłoni i wstała. Bartek odwrócił ją tyłem do siebie, pochylił nad łóżkiem. Wszedł od razu, jednym mocnym pchnięciem. Gosia wrzasnęła w kołdrę. Bzykanie od tyłu było szybkie, głębokie, mokre odgłosy uderzeń skóry o skórę. Sukienka zjechała jej na ramiona, piersi zwisały i kołysały się przy każdym wbiciu. Bartek trzymał ją za biodra, potem za włosy, odginał. Gosia odwróciła głowę i patrzyła na męża.– Widzisz? – wyszeptała zachrypnięta. – Widzisz, jak mnie rżnie?
Adam podszedł bliżej. Gosia wyciągnęła rękę i złapała go za kutasa, masowała w rytm pchnięć Bartka. Potem Bartek wyciągnął się, przewrócił ją na łóżko na wznak, wszedł znowu i kazał jej usiąść na nim. Gosia rozstawiła kolana po bokach, złapała kutasa i opuściła się do oporu. Zaczęła ujeżdżać. Najpierw wolno, kręcąc biodrami, potem coraz szybciej, góra-dół, piersi podskakiwały pod sukienką. Bartek trzymał ją za talię i wpychał się od dołu. Gosia nachyliła się do Adama, pocałowała go mokro, język głęboko, podczas gdy obcy kutas wchodził w nią po same jądra.– Jestem taka wypełniona – szeptała mu w usta. – Słyszysz, jak chlupie we mnie?
Bartek uniósł ją, odwrócił na czworaka. Wszedł znowu i rżnął mocno, klapsy na pośladki. Gosia wzięła kutasa Adama do ust i ssała, krztusząc się, kiedy Bartek wpychał ją do przodu. Potem Bartek zwolnił, rozchylił jej pośladki i przyłożył ślinę. Palec najpierw, potem główka. Gosia sapnęła głośno.– Anal – powiedział krótko.
Adam kiwnął. Bartek wciskał się powoli. Gosia zacisnęła kołdrę w pięściach, oddychała płytko. Kiedy wszedł do końca, zaczęła jęczeć niżej, z nutą napięcia. Bartek ruszył – krótkie, głębokie ruchy. Gosia odwróciła twarz do Adama.– Pocałuj mnie.
Pocałował ją, podczas gdy obcy kutas pracował jej w tyłku. Potem Adam zsunął się niżej. Język na jej cipce, na łechtaczce, zbierając soki, podczas gdy Bartek wbijał się analnie. Gosia krzyczała w poduszkę, jedna dłoń we włosach męża. Doszła gwałtownie, ciało zesztywniało, cipka pulsowała na języku Adama.
Bartek wyciągnął się z jej tyłka, wrócił do cipki, kilka mocnych, szybkich pchnięć i wyjął kutasa. Gosia od razu wzięła go do ust. Bartek sapnął, trzymał ją za głowę i doszedł. Sperma wypełniła jej usta, część spłynęła po brodzie na piersi. Gosia nie przełknęła od razu. Odwróciła się do Adama z pełnymi ustami i pocałowała go głęboko, mokro, z nasieniem Bartka między ich językami. Adam poczuł gorzki, słony smak i przełknął.
Gosia położyła się na wznak, nogi szeroko. Bartek wszedł w nią znowu, jeszcze twardy. Adam nachylił się natychmiast i lizał jej cipkę dookoła obcego kutasa – język na wargach, na łechtaczce, zbierając mieszaninę soków i resztek spermy, podczas gdy Bartek rżnął ją krótkimi, głębokimi ruchami. Gosia trzymała męża za włosy i Bartka za ramię, jęczała bez składu, już nie dbając, czy ktoś na dole usłyszy.
Zrobili to jeszcze. Gosia na nim twarzą do Adama, ujeżdżanie aż do kolejnego orgazmu, piersi w twarzy męża. Potem znowu od tyłu, Adam klęczał z przodu, ona ssała go, krztusząc się, kiedy Bartek wpychał ją na kutasa męża.
Bartek doszedł drugi raz w jej cipce. Wyciągnął się i Gosia od razu kazała Adamowi wylizać ją do czysta.
Kiedy w końcu usiedli na skraju łóżka, wszyscy spoceni, sukienka Gosi zgnieciona, z dołu wciąż dochodziła muzyka i śmiechy, Gosia oparła mokre czoło o ramie Adama.– Dobrze zrobiłeś, że pozwoliłeś – powiedziała cicho, prawie bez tchu. – To było najlepsze, co nam się zdarzyło.
Adam pocałował ją we włosy. Kutas wciąż twardy, spodnie opuszczone. Bartek zapinał pasek, uśmiechnięty krzywo.– Jak będziecie chcieli znowu, dajcie znać. Na następnej domówce albo bez.
Gosia spojrzała na męża. Adam nie odwrócił wzroku. Wrócili na dół osobno, w odstępie kilku minut. Nikt nic nie zauważył. Albo udawał, że nie. W samochodzie w drodze do domu Gosia trzymała Adama za udo, wysoko. Między nogami wciąż czuła rozpieranie i cieknącą wilgoć. Adam prowadził jedną ręką. Oboje wiedzieli, że to nie był jednorazowy wybryk. I że pozwolenie, które dał, nie zabrało mu żony. Tylko dodało jej smaku, którego wcześniej nie znali.
Komentarze
Prześlij komentarz